quady motocykle skutery wodne

LOGOWANIE
Login:
Hasło:
 quady motocykle skutery wodne
SZUKAJ
Wpisz szukaną frazę:


Rage Race - przepis na sukces
2008-09-19 dodał 2can
 
Ścigacz.pl:
Co skłoniło Cię do wzięcia udziału w Rage Race?
 
 Free&Fun Krzysztof Wronowski (2can):
Nakłonił mnie do tego mój team partner i kolega z pracy Tomek Górnicki , chociaż ja także czytałem o tym rajdzie oraz oglądałem film z 2007 roku i ten rodzaj rywalizacji oraz przede wszystkim dobra zabawa wzbudziły nasze zainteresowanie. Niebagatelnym faktem była też medialność imprezy na której chcieliśmy pokazać możliwości RZRa naszego sztandarowego produktu ze stajni Polarisa. Duży wpływ na decyzję o starcie miał fakt, że udało się do pomocy nakłonić naszych partnerów – Shoei , który wyposażyl nas w kaski oraz Dainese, które nas ubrało od stóp do głów, a właściwie do szyi… I tak wspólnymi siłami udało się osiągnąć sukces.
 
Ścigacz.pl:
Na około super samochody, przed uczestnikami 2500 km do przejechania, a ty startujesz Polarisem. Skąd pomysł na start pojazdem, który osiąga zaledwie 100 km/h?
 
Free&Fun Krzysztof Wronowski:
 Fakt, było to niesamowite wyzwanie – 70 aut o średniej mocy 350KM , niektóre wręcz nawet sięgające 700 KM , dla tego na przekór trendom zwiększania mocy postanowiliśmy pojechać malutkim samochodzikiem Polaris RZR o mocy 60 KM. Poza tym jakie to nobilitujące stanąć jak równy z równym w szeregu z Ferrari, Corvettą czy Lamborghini.
 
Ścigacz.pl:
Czy pechowy początek nie był deprymujący, chodzi mi o zgubienie koła w Warszawie?
 
Free&Fun Krzysztof Wronowski:
Koło odpadło Tomkowi przed rajdem, podczas parady w Warszawie ponieważ dla poprawy stabilności założyliśmy poszerzenia, niestety skręcając całość Mechanik nie zwrócił uwagi na to, że na calowe szpilki nakręcił metryczne nakrętki… Mściło się to na nas do końca imprezy , a najbardziej dramatyczny był dla nas ostatni etap gdzie musieliśmy dokonać radykalnej naprawy bowiem ciągle „patencone” koło jednak postanowiło odpaść mimo naszych wysiłków.
 
Ścigacz.pl:
Jak oceniasz tegoroczną edycję imprezy?
 
Free&Fun Krzysztof Wronowski:
Tegoroczna edycja w zamyśle miała przebić poprzednią pod wszystkimi względami: ekskluzywne hotele, najlepsze kluby (wszystko „all inclusive” za wpisowe 3,5 tyś za osobę) oraz duużo jazdy. To ostatnie sprawiło, że wszyscy wracali do hotelu zmeczeni i nikt nie miał siły się bawić. Nie wspominając nas – 800 km dziennie po polskich drogach w RZRze potrafi powalić nawet silnego mężczyznę , po pokonaniu całej mającej blisko 3000 km trasy przez tydzień huczało mi w głowie.
Edycja udana , zabawa na przysłowiowe „sto dwa” , zabrakło jedynie troszkę czasu na integrację i poznanie ludzi zjednoczonych ta samą pasją.
 
 
 
 
Ścigacz.pl:
Czy po tegorocznym sukcesie możemy spodziewać się startu w przyszłym roku? A jeżeli tak to, jakim pojazdem tym razem?
 
Free&Fun Krzysztof Wronowski:
Zabawa naprawdę fajna i ciekawa , ludzie mili i sympatyczni , na pewno chcielibyśmy wystartować ponownie w tej imprezie i powtórzyć tegoroczny sukces, jednak chyba już nie Polarisem… myślimy o śmieciarce albo odkurzaczu Zelmer…
A poważnie zależy to od wielu czynników , zdradzę po cichutku, że naszym sukcesem zainteresował się KTM i kto wie , może w przyszłym roku naszym pojazdem będzie X- Bow?
 
Ścigacz.pl:
Która z prób sprawiła Ci najwięcej problemów?
 
Free&Fun Krzysztof Wronowski:
Każda była trudna i z pozoru nie możliwa do wykonania , bowiem jak ścigać się na ¼ mili z samolotem, pływać na wyciągu narciarskim bez nart czy kierować skuterem wodnym jedną ręką w ślizgu pokonując slalom, a przypomnę , że zadań było 50 i każde „wystrzelone w kosmos” , opowiem wam o jednym z nich: należało znaleźć po niemieckiej stronie Kostrzynia nad Odrą budkę telefoniczną do której podany był jedynie numer i wykonać z niej telefon:
 
Jadąc naszym Polariskiem całe 90 km/h kombinowaliśmy całą drogę jakby tu nadrobić braki naszego auta. A ponieważ kreatywność nasza jest i była ogromna wpadlismy na pomysł by nie bładzić w Kostrzyniu tylko adres budki namierzyć zdalnie.
Górnik wykonał telefon w kilka miejsc ( w tym do zony) i oznajmił " spoko wodza Kostrzyn mamy obcykany".
No to się uspokoiłem...
Po kilku godzinach mówię " Górnik wyślij Konrada (naszego technicznego) podaj mu adres niech znajdzie tę budkę , bedzie noc , nie bedziemy tracić czasu. Górnik na to " ok , spoko wodza" ,
no to mnie uspokoił...
Po kilku kolejnych godzinach coś mnie tknęło jednak i pytam: Gornik , a ta ulica co budka na niej stoi to jak się nazywała?
Górnik na to " nie wiem , Gorzowska czy Piastowska". Czerwona lampka zapaliła się na dobre! Górnik , pytam, nie sadzisz , że to trochę dziwne, ze potomkowie Goeringa nazwali sobie ulicę Piastowska , prędzej powinna się nazywać Goethe Strasse albo jakoś tak...
Łapię za telefon i dzwonię do Korada (naszego technicznego): "Kochanieńki powiedz mi , gdzie Ty jesteś?"
"No jak ku...wa gdzie , dojeżdżam do Poznania"- oznajmia radośnie Konrad
"AAA i tam bedziesz szukał budki z niemieckim numerem telefonu?" - pytam grzecznie
"O kurcze!" krzyczy Konrad
"O kurcze" krzyczy Górnik
"oooo kurcze" krzyczę ja " uruchomcie wasze mózgownice"!...
 
 
Ścigacz.pl
Według Ciebie najlepszy moment tej imprezy?
 
Free&Fun Krzysztof Wronowski:
Najcieplej wspominam chwilę kiedy po morderczym dla nas etapie ( zrobiliśmy blisko 1000 km dojeżdżając prawie pod Berlin) wracaliśmy jako ostatnia załoga do Międzyzdrojów o godzinie 4.30. Tego dnia cały dzień lał deszcz, zmoknięci i zziębnięci ambitnie zaliczając każde zadanie dobrnęliśmy do mety , nie liczyliśmy na jakikolwiek posiłek , zastanawialiśmy się czy będziemy mieli komu oddać kartę kontrolną odcinka.
Jakże wielkie było nasze zdziwienie i radość za razem kiedy okazało się , że uczestnicy Rage Race czekali na nas przed hotelem śledząc gdzie jesteśmy na komputera za pomocą systemu monitorowania uczestników i zgotowali nam owację na stojąco z szampanami i deklaracjami, że już jesteśmy żywą legendą tego rajdu i moralnymi zwycięzcami. Było to bardzo wzruszające i widok kilkudziesięciu osób czekających bladym świtem na nasz powrót zostanie mi na zawsze w pamięci…
 Drugim momentem najlepszym dla nas była chwila ogłoszenia zwycięstwa , którego nawet w najśmielszych marzeniach nie przewidzieliśmy, a właściwie chwila kiedy mogliśmy przekazać wygraną o wartości 15 tyś zł na cel charytatywny .
 
Ścigacz.pl
A najgorszy?
 
Free&Fun Krzysztof Wronowski:
Chwila zwątpienia dopadła nas kiedy o 2.30 w nocy błądziliśmy po Germańskiej Ziemii pod Berlinem w poszukiwaniu punktu kontroli przejazdu , który jak się okazało miał błędnie podane koordynaty. Jeżdżąc po dzikich przygranicznych terenach byłego NRD i spotykając po drodze Ukraińców naprawdę mieliśmy stracha.
Nieciekawie było dla nas też tuż przed metą kiedy naprawiane przez nas na taśmę klejącą koło jednak postanowiło nas opuścić i prawie na trzech kołach ledwo co dotelepaliśmy się do warsztaciku samochodowego na Kaszubach , w którym pan Mechanik nas cieplutko przywitał temi słowy: „Quadów kur…a nie naprawiam!”. Jednak nasza determinacja była tak wielka, że postanowiliśmy pana przekonać co po chwili się udało. Nasze obawy o to, że inne załogi nas wyprzedzą okazały się bezpodstawne bowiem przyjechaliśmy na metę w Gdyni jako pierwsza załoga z około półgodzinną przewagą przed następnym samochodem.
 
Ścigacz.pl
Twój przepis na sukces. Czyli jak wygrać Rage Race?
 
Free&Fun Krzysztof Wronowski:
Być konsekwentnym w działaniu, mieć dobrego partnera ( pozdrawiam Tomka Górnickiego), oraz dobrze się bawić bowiem hasłem przewodnim Rage Race jest „Spodziewaj się Niespodziewanego”.
 
 








_____________________________________

Galerie powiązane z artykułem:
Rage-Race dzień 3
Rage-Rage dzień 1
Rage-Race dzień2
RAGE-RACE dzień 0
rzry
Rage Race
RZR przed Rage Race 2008




Komentarz do wiadomości: Rage Race - przepis na sukces




Nikt jeszcze nie skomentował tej wiadomości

Rage-Rage dzień 1 Enduromania 2009 Rage-Race dzień 3